Polecane Strony:

arturbukowski.pl - usługi księgowe Poznań
bohdanowicz.nieruchomosci.pl - nieruchomości Bydgoszcz
alltech24.pl - alltech
terapiapoznan.pl - psychoterapeuta Poznań
bio-ecology.com.pl - oczyszczalnie biologiczne
Zapraszamy.
A A A

Jętka

 

 

 

I.
Załopotały krzaki porzeczek. Gradem sypnęły krople z wstrząśniętych liści. Jak wicher nocny wypadła z za ganku biała postać i pomknęła ścieżką rozmokłą. Gdzieś pod częstokołem wstrzymała bieg u zielonej altanki. Dziewczę przypadło skronią do zimnej i wilgotnej ściany. Czeka. W mroku pochmurnej nocy wrześniowej przewalają się po nieprzyjaznem niebie ciężkie chmury.
Z jarzących okien dworku płyną smugi światła i ciepła. Trzaska podłoga w takt piątego już bodaj mazura. Melancholijnie klekocą w ogrodzie dźwięki starganych strun starego pianina. Bezlitośnie zabija je tupot ochoczych nóg. Jakieś dziesięć par, a rumor od nich, że i pułk husarzy głośniej nie jeździ... Tak to bawią się czasem gdzieś za siódmą rzeką na Litwie.
Dziewczęciu pierś zabawa rozsadza. Tak nagle znikła... Ale musi choć na chwilę ochłonąć sama — zupełnie sama. Bo coś się z nią od godziny dzieje, czego dotychczas nigdy nie znała. Co to jest?
— Cóż on sobie myśli? Tak śmiało zawsze podchodzi, za rękę bierze, nie pyta... Patrzy w oczy i śmieje się. A potem już tylko patrzy. Tak się obchodzi jak z dzieckiem, i ja mu nic nie umiem odpowiedzieć. To niegodziwe — jak on wyzyskuje swoją przewagę, że ja mam tylko szesnaście lat... Że jeszcze rok będę pensjonarką...
Zaszumiały gałęzie jabłoni. Syknęły żywopłoty przekwitłych jaśminów. Zachlupotały czyjeś prędkie kroki w oddali. Ale wnet poczęły się szybko zbliżać.
— Idzie... To on.
Lękliwy kurcz nastroszył wszystkie zmysły dziewczęcia. Nie umiała porwać się z miejsca. Przyczaiwszy się u sztachetów, których biel dobroczynna rozpraszała jej białą postać, wstrzymała panienka oddech. On szedł krokiem miarowym, pewnym. Widział ją bez wątpienia. Odnalazł przeczuciem nieomylnem.
— Jętka frunęła? Szukali nas, nawet grać przestali. Czyż można się tak zdradzać...
Co on mówi?... O jakiej zdradzie? Wybiegła ot tak poprostu tchu złapać. Trochę myśli, jasnych myśli...
On mówił dalej, głosem stłumionym i nizkim, dziwnie przekonywującym:
— Trzeba wrócić, prawda? Proszę Jętkę do walca — zaraz mazur się kończy. Po tym walcu już się rozjeżdżają niektórzy. No, co to Jętce jest?...
Przemocą oderwał drugą rękę od oczu. Czuła, że bystrym, przeszywającym wzrokiem odsłania i rozdrapuje kłębowisko jej wystraszonych myśli. Że widzi ją całą w jej niemocy, wstydzie. O módz się wyrwać, przedrzeć przez częstokół, biedz w pole! Wreszcie odpowiedzieć przecie choć coś, choć dwa słowa, coś najbardziej zdawkowego...
I oto nie może wyrwać się z milczącego uścisku tych dwojga rąk silnych, twardszych od muru. Więc tylko głowę chyli i odwraca — jakże jej wstyd, że tylko tyle...
— Dziękuję panu... zaraz wracam.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 13 Następna »